Parasol, kilka skrzynek i kolejka klientów z torbami: na pierwszy rzut oka stragan z warzywami jak wiele innych. Potem zauważasz kraty w oknach długiego białego budynku za plecami i rozumiesz: to kobiece więzienie w Wenecji, a warzywa wyhodowały osadzone. W każdy czwartek rano dwie z nich wychodzą na przepustkę, żeby sprzedać to, co ogród dał w tym tygodniu: radicchio z Treviso, brokuły, fioletowe karczochy z Sant’Erasmo, zioła, kwiaty.